Odwiedziliśmy Stolicę Języka Polskiego
24 uczniów ZSiP w Tarnawatce wzięło udział w II edycji Festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie - 2 i 5 sierpnia 2016 roku dzięki organizowanemu wyjazdowi przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Tarnawatce i opiekunom : Małgorzacie Knafel i Bożenie Gałan spędziło kulturalnie czas na warsztatach z ulubionym pisarzem literatury dziecięcej, Grzegorzem Kasdepke oraz warsztatach "Wyspa nastolatków" prowadzonych przez Wandę Matras, w spotkaniach autorskich z pisarzami piszącymi dla dorosłych: Katarzyną Tubylewicz, Grażyną Plebanek, Łukaszem Orbitowskim, Marcinem Kołodziejczykiem.
Hasło festiwalowe brzmiało "Między przeszłością a przyszłością", a jego duchowym patronem był Bolesław Leśmian, który prowadził kancelarię prawniczą w pobliskim Szczebrzeszynowi Zamościu. Kuzynem Leśmiana był Jan Brzechwa, który odwiedzając go, najprawdopodobniej spotkał się z nazwą Szczebrzeszyna i uwiecznił ją w słynnym wierszyku o chrząszczu, który tam brzmi w trzcinie.
Atrakcjami dodatkowymi okazały się warsztaty kulinarne oraz spacery po okolicy literackimi i kulturalnymi śladami oraz występ artystów "Sztukmistrzów" w ramach Międzynarodowego Festiwalu "Śladami Singera". Ideą tego festiwalu jest przypominanie autora powieści "Sztukmistrz z Lublina" oraz innych opowiadań, których akcja rozgrywa się w różnych miejscowościach na Lubelszczyźnie.
Po wielu wrażeniach pierwszego dnia trudno się dziwić temu, że spora grupa dzieci postanowiła pojechać do Szczebrzeszyna po raz drugi, by uczestniczyć w warsztatach ze Zbigniewem Dmitrocą i spotkać się z Michałem Rusinkiem-autorem książek dla dzieci, byłym sekretarzem Wisławy Szymborskiej, który bardzo dużo mówił o książce pt. "Nic zwyczajnego.O Wisławie Szymborskiej".
Oto jak wspomina wtorek 2 sierpnia Katarzyna Cepil:
Wyruszyliśmy do Szczebrzeszyna. Droga którą musieliśmy przebyć autobusem minęła bardzo szybko. Zanim się obejrzeliśmy, już staliśmy nad piękną rzeką. Ja od razu zaczęłam moczyć nogi-oczywiście za pozwoleniem. Po chwili już wszyscy razem siedzieliśmy w uroczym plenerze na poduszkach. Pozostało nam tylko czekać na Pana Kasdepke. Dołączyły do nas inne grupy.
Świetnie prezentował swoje książki: ,,A ja nie chcę być księżniczką”, ,,Kacperiadę” ,,Kacper z szuflady” ,, 45 puknięć w głowę”....
Opowiadał o pisaniu i dawał nam, jako obiecującym przyszłym pisarzom, rady.
Zdradził ciekawostki, kim były pierwowzory Kuby i Buby. Nagle pani M. Knafel powiedziała, żebym za nią poszła w odludne miejsce. Tam dziennikarka ze słuchawkami w uszach i dwoma mikrofonami przeprowadziła ze mną wywiad! Poprosiła, żebym coś zaśpiewała! Zaczęłam śpiewać utwór,,Tamta dziewczyna” Sylwii Grzeszczak.
Potem było zbieranie autografów i selfi z pisarzami. Byłam wniebowzięta. Rekordziści stali po godzinie w kolejce do Grzegorza Kasdepke. Spotkałam znajomą wolontariuszkę, która załatwiła mi autograf i selfi z panią Grażyną Plebanek. Obok pani Grażyny stała ta sama pani, co przeprowadzała ze mną wywiad i też zaczęła mnie chwalić. Fotograf, który też stał obok, powiedział, że potrafię pięknie śpiewać. Dzięki temu pisarka w moim zeszycie z autografami napisała tak :"Dla Kasi -duszy artystycznej, żeby została sobą, czyli była wielką."
Bardzo się ucieszyłam z tak miłych słów.
Mieliliśmy się zbierać do powrotu, lecz pani z jakiegoś cyrku zaprosiła nas na występ najlepszych artystów z całej Polski.
Sprintem pobiegłyśmy z koleżankami do pani kierowniczki Bożeny Gałan i wybłagałyśmy, żeby choć na chwilę popatrzeć na akrobatów. W efekcie przedłużyliśmy pobyt o godzinę!
Wszystkie byłyśmy bardzo szczęśliwe. Gdy byłyśmy już na szczebrzeskim rynku zza sceny wyłonili się artyści niby jakieś duchy i jeden aktor, który wzbudzał we mnie pewne podejrzenia. Miał na sobie tylko szary płaszcz, na twarzy nie miał uśmiechu tylko straszną minę i żydowską, poplątaną, czarną brodę. Wszyscy cyrkowcy zaczęli chodzić między publicznością. Krzyknęłam i o mały włos nie spadłam z ławki, gdy nad moją twarzą pojawił się upiór z czarną brodą... Z trudem łapałam oddech.
Potem z moją przyjaciółką, Weroniką Czajką dzieliłyśmy się wrażeniami po miło spędzonym dniu.
Specjalnie dla Was zapisałam ciekawostki ze spotkania z Grzegorzem Kasdepke:
Przyznał, że boi sie przedszkolaków. Zadają najdziwniejsze pytania, na przykład: Jak to jest być starym?
Odpowiedział: Po 40-tce jest jak w raju. 4 maja skończyłem 44 lata.
Często pytany o Kubę i Bubę opowiada, że to były dzieci "z piekła rodem "jego sąsiada, mają teraz po 24 lata a Buba już na synka , który się bardzo boi, że kiedyś dorośnie...
Przeprowadził pogadankę o formach wypowiedzi. Czytał niecodzienny anons towarzyski. Pochwalił sie, że czyta 100 książek rocznie innych autorów.
Prezentował osobę pisarza jako... skaładankę z klocków lego.
Pisanie książki porównał do układania melodii. Dlatego zachęcał wszystkich do nauki gry na jakimś instrumencie, jeśli chcą być pisarzami. Prosił, by nikt nie odganiał, gdy coś lata koło głowy, bo to pomysły na książkę!
Najważniejsza część pisarza to ta ... służąca do siedzenia.
Konieczna jest systematyczna praca. Pierwsze zdanie napisać i nie czekać na natchnienie. Żeby zarobić na życie musi codziennie pisać około 240 zdań.
21 lat pisał dla czasopisma dla dzieci"Świerszczyk".
Teraz zrealizował pomysły na książki o samolocie, który boi się latać i o ścieżce, która sie zgubiła... Przeczytał głośno najnowsze dzieło"A ja nie chcę być księżniczką". Pisał ją jeden dzień a ilustratorka męczyła się nad nią 8 tygodni...
To była wyborna okazja, by rozsmakować się w literaturze i spotkaniach z jej twórcami, barwnymi osobowościami o nietuzinkowych poglądach i pasjach.
Polecamy festiwal za rok!
Małgorzata Knafel
