poniedziałek 27 Lip 2026

Szukaj

Świetlica - Wiosenne dekoracje i "Różowy Balonik" 23.03.2021

Dzień dobry.  Dzisiejsze nasze zajęcia będą poświęcone wiosennym dekoracjom. Gdybyśmy uczyli się stacjonarnie w tym tygodniu zmienilibyśmy wystrój naszej sali świetlicowej. Niestety przez wprowadzone obostrzenia nie możemy tego zrobić dlatego proponujemy Wam abyście trochę wiosny zaprosili do swoich domów, swoich pokoi. Na początek wisząca ścianka kwiatowa. W instrukcji jest napisane, żeby wytłaczanki po jajkach malować farbą w sprayu ale możecie użyć zwykłych plakatówek.
https://www.craftaholicsanonymous.net/boho-flower-wall-hanging-made-from-egg-cartons
Kolejną naszą propozycją jest ptaszkowa girlanda – będzie ona stanowić piękną dekoracją okna.
http://lubietworzyc.blogspot.com/2017/02/girlanda-z-papierowych-ptakow.html
Ostatnią dzisiejszą propozycją jest latarnia z przebiśniegami. Jeśli nie macie możliwości wydrukowania szablonu przebiśniegów to się nie przejmujcie i sami ja narysujcie. Nie musicie rysować tylko i wyłącznie przebiśniegów mogą to być tulipany, przylaszczki lub dowolne inne kwiaty. Tu ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia.
https://www.buntpapierwelt.de/blog/windlicht-mit-schneegloeckchen.html

PAMIĘTAJCIE O TŁUMACZENIU STRON NA JĘZYK POLSKI

Kończąc dzisiejsze zajęcia zapraszamy na kolejne przygody Różowego Balonika.

Wanda Chotomska „ Różowy Balonik”
„Różowa piosenka”

Siedziałem na rzeką, huśtałem się na wierzbowej gałęzi nie bardzo wiedząc, co dalej robić i nagle zobaczyłem dwie panie. Jak na dorosłe osoby zachowywały się trochę dziwnie. Kicały po łące jak dwa zające, nachylały się nad każdą stokrotką, zaglądały pod każdy krzak. Zupełnie jakby czegoś szukały albo jakby z kimś niewidzialnym bawiły się w chowanego.
 - Koniki polne łapią czy co? – pomyślałem i w tej samej chwili usłyszałem, że jedna pani mówi, a druga śpiewa.
- Zobaczymy, co w trawie piszczy – powiedziała pani Mówiąca.
- Piszczy! Piiiiszczy! – zaśpiewała Śpiewająca.
Oho! – jest konik polny. Wyskoczył z trawy, gra swoją piosenkę, ale one wcale go nie łapią, tylko jedna woła:
- Konik! Konik! – a druga śpiewa na konikową nutę.
- Rech! Rech! – zarechotała Żaba.
- Bzzz! – zawtórował jej basem gruby Bąk.
- Rech! Rech! Bzzz! – powtórzyła śpiewająco rechotanie Żaby i bzykanie Bąka pani Śpiewająca.
Nic z tego nie rozumiem. Panie kicają po łące, ja myślę i myślę, plączę się w domysłach, co gorsza w gałęzie też się zaplątałem – i zupełnie nie mogę się domyślić, czego te kicające panie szukają?
- Fiu! Fiu! – zaciukał ptak przelatujący obok wierzby.
Obie panie poderwały się z trawy i biegną w moja stronę.
- Czy to ty, Baloniku, fiukałeś? – pyta Mówiąca.
- Nie, to ptak. Nie wiem, jak się nazywał, nie przedstawił mi się, fiuknął i poleciał, ale dobrze, że fiuknął, bo dzięki temu panie zwróciły na mnie uwagę. A ja właśnie chciałem zapytać, co panie tutaj robią? Czy panie czegoś szukają? Czy panie coś zbierają?
- Oczywiście, że zbieramy! – powiedziała pani Mówiąca, wyplątując mnie z gałęzi. –Ja zbieram słowa , a moja siostra nity. Bo my piszemy piosenki.
- Ale panie… - powiedziałem tak mnie ta wiadomość oszołomiła, że dla odmiany zaplątałem się we własne słowa.
- Kanie przecież nie mają  posza – to znaczy panie nie mają kosza, więc w co panie te słowa i nuty zbierają?
-Ach, nie! – roześmiały się obie panie. – Słów i nut nie trzyma się w koszu, tylko gromadzi się ja w głowie. Czasami nawet głowa od tego puchnie.
Przyjrzałem im się i stwierdziłem, że głowy mają rzeczywiście jakby ciut, ciut spuchnięte. Zresztą może to były tylko takie fryzury?
- Nie masz pojęcia, ile słów trzeba nagromadzić, zanim się napisze piosenkę! – westchnęła ta pani od pisania, a ja wyobraziłem sobie za raz, jak te wszystkie słowa latają jej po głowie, jak się tłoczą, rozpychają, nawołują:
- Jestem żaba! Jestem bąk! Jestem polny konik!...
- A ile nut trzeba pozbierać! – zawtórowała siostra pani Piszącej i kazała mi posłuchać, jaki ma hałas w głowie. Jak jej pod fryzurą wszystko ćwierka, świergoli, kwili, brzęczy, bzyczy, rechoce, gwiżdże, kląska…
- Z tego cośmy tutaj pozbierały, można by ułożyć piosenkę o łące – zastanowiły się obie panie.
- Na zielonej łące żaby rechocące… - powiedziała do rymu ta pani od słów.
- Rech! Rech! – dołożyła żabi akompaniament pani od nut i popatrzyły na siebie.
- To by się mogło nazywać „Zielona piosenka”….
- Owszem – wtrąciłem nieśmiało. – Bardzo ładny tytuł, ale ja bym osobiście wolał piosenkę w kolorze różowym. Moim ulubionym kolorem jest różowy, w różowym najbardziej mi do twarzy…
- Masz rację! – złapała mnie w objęcia pani Pisząca. – O zielonej łące było już milion piosenek, a o Różowym Baloniku jeszcze żadnej! Natychmiast lecimy do fortepianu!
I polecieliśmy. Bo te panie leciały razem ze mną. Jakby im skrzydła u ramion wyrosły. Z resztą może naprawdę wyrosły i każde skrzydło było zupełnie podobne do fortepianu?
Fortepian na nasz widok ucieszył się i wyszczerzył wszystkie klawisze.
- Ró - żo – wy – Ba – lo - nik! – zaśpiewała pani Kompozytorka.
- Ró - żo – wy – Ba - lo - nik! – roześmiał się fortepian, co zabrzmiało zupełnie tak samo jak – do – re – mi – fa – sol – la!
Z fortepianu wyskoczyło sześć różowych nut. Pani Kompozytorka grała i każdą nutę zapisywała na nutowym papierze, a pani Autorka różowym ołówkiem wpisywała pod tymi nitami słowa. I tak, Nita po nucie i litera po literze, została napisana na nutowym papierze – RÓŻOWA PIOSENKA
Aby posłuchać piosenki napisanej przez panią Mówiącą i panią Śpiewającą kliknijcie poniższy link
https://www.youtube.com/watch?v=54U3zJ3WZCQ

Dobrego dnia.